Andrzej Górzny: PRL. Świat utracony….

Andrzej Górzny

PRL. Świat utracony….

Mimo ze tego po mnie nie widać, to chyba jestem jednak sierotą po PRLu, której obecna rzeczywistość nieustanie daje powody do zdziwienia. Być może to wina tamtej rzeczywistości i ówczesnej edukacji albo może propagandy, które nie przygotowały nas na szereg zjawisk i procesów, jakie większość utożsamia z ową mityczną wolnością, a które dla ludzi z głęboką empatią, żyjących w tamtej „mrocznej” rzeczywistości, były jak otwieranie kolejnych kręgów piekieł.
Pamiętam jak dziś, kiedy „zbawiciel” przełomu lat 89 i 90 roku, Balcerowicz ogłosił, że w okresie przejściowym, powinniśmy być gotowi na ograniczone BEZROBOCIE, około 400-tysięczne. Te słowa i późniejsza rzeczywistość, milion, dwa miliony, trzy miliony ludzi bez pracy, były czymś niewyobrażalnym. Nikt nie przygotował nas do przyjęcia tego zjawiska, które jeszcze parę lat wcześniej było całkowitą abstrakcją, czymś teoretycznym, czymś czym straszono nas wymawiając słowo kapitalizm, który z kolei kojarzył się z oszałamiającymi, kolorowymi wystawami i dobrobytem.
Ale to nie było jedyne zaskoczenie. Bardzo szybko przyszło oswajać się z takimi pojęciami jak eksmisja na bruk, bezdomność, handel blokami, kamienicami i całymi osiedlami wraz z ich mieszkańcami, którzy niemal natychmiast poddawani byli szykanom, podwyżkom czynszu i upokorzeniom, po to aby „dobrowolnie” opuścili mieszkania w których często przeżyli całe dotychczasowe życie. Mijając na ulicach i dworcach bezdomnych, wspominałem to, że w latach siedemdziesiątych, mieliśmy w Gorzowie jednego kloszarda z wyboru, Szymona Giętego. Dziś na deptaku w centrum Miasta, stoi jego brązowy pomnik. Mijając go, zastanawiam się, czy jest dziś w Polsce dość brązu aby tego typu pomniki odlać dla chociażby co dziesiątego bezdomnego i często pogardzanego nędzarza?
Inne abstrakcyjne pojęcia, w PRLu znane jedynie z literatury i teorii pojęcia, to lichwa, długi, komornik, firma windykacyjna i wiele innych wiążących się ściśle z bezrobociem, brakiem zasiłków i gospodarką opartą na taniej sile roboczej i długu.
To co piszę to oczywiście zaledwie wierzchołek góry lodowej do której powinienem dodać cały szereg kolejnych zaskoczeń, takich jak afery, masowa emigracja zarobkowa, powszechne zjawisko prostytucji i „sponsoringu” i wiele, wiele innych.
Dziś, kiedy w świąteczny czas patrzę na iluminacje i kolorowe wystawy galerii handlowych i hipermarketów, przypomina mi się dziewczynka z baśni Andersena. Dziewczynka na ulicy, ze wzrokiem utkwionym w kolorową wystawę sklepu. Dziewczynka z zapałkami…
A przecież od lat nas ćwiczą, że powinniśmy odmieniać słowo Wolność przez wszystkie przypadki i sławić ostatnie ćwierćwiecze jako najwspanialszy okres w dziejach Polski…”

Reklamy

KIP: (naiwny) List do Premier Beaty Szydło

Przecież żyd to do kosza wrzuci bez doczytania nawet do końca…

Jedyna pociecha, to że pismo ma charakter listu otwartego i Polacy będą mieli okazję zaobserwować brak reakcji ze strony rządowej, który to brak reakcji zaświadczy o zażydzeniu władz. Kiełbasa wyborcza już się popsuła, ale niektórzy ciągle jeszcze się łudzą, że po żydo-PO nadeszła partia patriotyczna; co za młoty…

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/12/list-do-premier-beaty-szydlo/