Łukasz Gajewski o zatrzymaniu Mateusza Piskorskiego

„(…) W całej sprawie jest jeszcze jeden smaczek. Dr Mateusz Piskorski był osobą z najbliższego kręgu Andrzeja Leppera, który w ocenie znacznej części członków Zmiany nie zginął śmiercią samobójczą, jak chcą to usilnie wmówić społeczeństwu rządzące elity i podległe im media. Warto przypomnieć, że Lepper był solą w oku Jarosława Kaczyńskiego. PiS robił wszystko by go zniszczyć. Warto tutaj chociażby wspomnieć aferę gruntową. Zasiadający na ławie oskarżonych Mariusz Kamiński miałby już w tej chwili orzeczony wyrok, niestety został objęty prawem łaski przez prezydenta Dudę, gdy tylko ten objął swoje stanowisko. Głównym oskarżycielem w procesie Kamińskiego miał być brat Andrzeja Leppera niestety procesu (uwaga! uwaga!) nie dożył. Dr Mateusz Piskorski był w trakcie zbierania materiałów do książki na temat tajemniczej śmierci Leppera. Może politycy PiSu boją się, że pewne niezbyt wygodne dla nich fakty mogą ujrzeć światło dzienne stąd takie zachowanie. Największym absurdem w całej sprawie jest jednak pretekst pod jakim zatrzymano Piskorskiego. Zarzuca mu się działanie na rzecz obcego wywiadu. Trzeba być osobą o intelekcie ograniczonym do poziomu oszołomów pokroju Macierewicza, żeby nie zauważyć jak idiotyczny jest to zarzut. Dr Mateusz Piskorski jest uznanym politologiem, który od lat nie kryje się ze swoimi poglądami i opiniami i prezentuje je w różnych mediach całej Europy. Zawodowo zajmuje się pracą naukową na jednej z uczelni wyższych. Czy widział ktoś kiedyś agenta, który nie miałby dostępu do żadnych tajemnic państwowych, nie pełnił jakiegoś eksponowanego stanowiska etc.? Czy widział ktoś kiedyś agenta, który nie tylko nie stara się być jak najbardziej niewidoczny, ale notorycznie w różnego rodzaju mediach zdradza swoje poglądy? Taki ktoś musiałby być idiotą, a żaden kraj by idioty agentem nie uczynił. Mateusz Piskorski idiotą z całą pewnością nie jest.”
Łukasz Gajewski